artykuły

Rola zarządcy w tworzeniu procedur bezpieczeństwa dla nieruchomości

(autor: Lidia Henclewska, artykuł nr 2 / 2001)

   Wiele uwagi media poświęciły brutalnemu atakowi na World Trade Center w Nowym Jorku. W jego efekcie 11.09.01, w niespełna pół godziny po eksplozji samolotu w każdej z Bliźniaczych Wież, runęły 108 piętrowe budynki wznoszące się na wysokość 409 m. Jeżeli do tego dołożymy kondygnacje podziemne, w których było wiele sklepów i restauracji będzie to około 1 kilometra wysokości we wnętrzu budynku.
   Na co dzień pracowało tu około 50.000 urzędników, do których należałoby dodać licznych odwiedzających z zewnątrz.
Jeżeli doliczymy do tego sporą grupę strażaków, którzy polegli w ruinach budynków całkowita liczba ofiar na poziomie około 5 tysięcy osób musi się wydawać szczęśliwie stosunkowo mała.
   Uważny słuchacz relacji z tragedii mógł zauważyć, że ewakuacji budynków nie poświęcano zbyt wiele uwagi, stwierdzając, że odbyła się sprawnie, schodami przeciwpożarowymi. Godne podziwu, że udało się uniknąć paniki kiedy ludzie będący na wysokości kilkuset metrów, mając nad głowami płonący budynek, nie tracąc rozsądku zbiegali po schodach. To nie przypadek czy niezwykły hart ducha, lecz efekt dobrych procedur funkcjonujących w nieruchomości.
Amerykańscy zarządcy przyjmują zasadę: jeżeli w danym regionie wydarzyła się w przeszłości jakaś katastrofa trzeba przyjąć, że wydarzy się znowu. Dobre przygotowanie na pewno pomoże sprawniej działać także w sytuacjach nieprzewidzianych.
   Choć część możliwych kataklizmów takich jak trzęsienia ziemi czy huragany na szczęście w Polsce nie występuje, to pożary, powodzie, wybuchy gazu, zawalenia budynków, czy ataki terrorystyczne niestety się zdarzają.
Warto przyjrzeć się jak procedury bezpieczeństwa funkcjonują w Stanach Zjednoczonych.
   Kluczowy jest moment podpisywania umów najmu. W nich zobowiązuje się bezwzględnie wszystkich najemców i ich gości do uczestniczenia w próbnych alarmach. Zarządca ma prawo taki alarm ogłosić i wszyscy, niezależnie od wagi wykonywanych prac w nich uczestniczą. Osoby wskazane maja też obowiązek brać udział w szkoleniach. Później w momencie realnego zagrożenia ludzie automatycznie powtarzają przećwiczony schemat.
Nie jest to tak, iż w Polsce zarządcy nie przykładają wagi do bezpieczeństwa w budynkach.
   Często najemcom i poszczególnym pracownikom przekazywane są informacje i schematy działań. Niestety, najczęściej wędrują do jakiejś szuflady, gdzie leżą zapomniane i z całą pewnością nie zostaną użyte wtedy, kiedy zdarzy się nieszczęście.
   Warto pomyśleć, aby pracownicy mieli podręcznik procedur z rozdziałami - np. pożar, ewakuacja, ulatnianie się gazu, w których wymienione będą nie tylko kolejne czynności jakie należy wykonać, ale także podane schematy sytuacyjne umieszczenia urządzeń (np. zaworów, rozdzielnic elektrycznych itp.) i dołączone klucze, aby można się do właściwych pomieszczeń dostać, podane numery telefonów. Praktyka pokazuje bowiem, że w sytuacji krytycznej większość z nas po prostu traci głowę, a wraz z nią wiele ze swojej normalnej bystrości.
   Niestety wszystkie te działania nie zastąpią próbnych alarmów. Nie słyszałam, aby rutynowo przeprowadzano takie w jakimś budynku. Chyba trudno nam sobie wyobrazić, że wszyscy przerwą swoją pracę i będą brać udział w próbnej ewakuacji. Czy jednak słusznie? W gruncie rzeczy sprowadza się to przecież do przedłożenia ważności pracy nad życie i bezpieczeństwo ludzi. Z całą pewnością nie taka jest powszechna hierarchia wartości. Warto, abyśmy myśląc o tragedii w Nowym Jorku, jako zarządcy nieruchomości, zastanowili się czy nie możemy zrobić czegoś więcej dla bezpieczeństwa osób użytkujących zarządzane przez nas budynki.

Lidia Henclewska CPM®


powrót do listy