akceptuję postanowienia
              
 

artykuły

Kodeks Etyki Zawodowej - część 5

(autor: Jan Krzysztof Pięta, artykuł nr 3 / 2003)

   Pragnąc przybliżyć Koleżankom i Kolegom Kodeks Etyki Dyplomowanego Zarządcy Nieruchomości (CPM®) kontynuujemy w tym numerze dalsze jego omówienie. Poprzedni odcinek zakończyliśmy na artykule 6. Dziś zatem pora na następne.

Artykuł 7.
Obowiązki wobec firmy lub pracodawcy
DYPLOMOWANY ZARZĄDCA NIERUCHOMOŚCI® zawsze pozostaje lojalny wobec interesów pracodawcy lub firmy w której pracuje, chroni majątek pracodawcy lub firmy i starannie się z nim obchodzi. DYPLOMOWANY ZARZĄDCA NIERUCHOMOŚCI® nie angażuje się w żadne działania, co do których może zaistnieć uzasadnione podejrzenie, że pozostają w sprzeczności z obowiązkiem lojalności i staranności oraz nie przyjmuje, bezpośrednio lub pośrednio, żadnego rabatu, wynagrodzenia, prowizji, upustu, ani żadnej innej korzyści finansowej lub innej, co do której może zaistnieć uzasadnione podejrzenie, że pozostaje w sprzeczności z interesami pracodawcy lub firmy. DYPLOMOWANY ZARZĄDCA NIERUCHOMOŚCI® przez cały czas starannie chroni środki pieniężne pracodawcy lub firmy przed wszelkimi dającymi się w rozsądny sposób przewidzieć niekorzystnymi ewentualnościami i stratami.

   Nim napiszę następne zdania pragnę zastrzec, że to co zaprezentuję poniżej nie powstało na kanwie ostatnich zdarzeń w naszym kraju. Uważni Czytelnicy strony Polskiego Oddziału IREM zauważyli zapewne, że problematyka związana z etyką zawodową gości na naszych stronach już od kilku dobrych miesięcy. Natomiast dzisiaj wydaje się ona jeszcze bardziej aktualna. Tego co dotyczy naszego środowiska zawodowego nigdy nie zobaczymy w świetle jupiterów, ale szkody jakie czasem mogą uczynić nieodpowiedzialne działania na lokalnym rynku zarządzania nieruchomościami mogą być dla niektórych z nas ogromne.
   Pora na komentarz zapisów zawartych w artykule 7 Kodeksu Etyki Zawodowej CPM® . Pragnę zwrócić uwagę na słowa „nie przyjmuje, bezpośrednio lub pośrednio, żadnego rabatu, wynagrodzenia, prowizji, upustu, ani żadnej innej korzyści finansowej lub innej”. Dlaczego właśnie te słowa pragnę tak mocno uwypuklić. Opowiem zdarzenie sprzed trzech - czterech miesięcy. Autentyczne, miałem z tą sprawą do czynienia osobiście.
   Prowadzę firmę zarządzającą nieruchomościami, przede wszystkim mieszkalnymi. W październiku, w wyniku wygrania przetargu, przejęliśmy w zarząd nieruchomość dużej wspólnoty mieszkaniowej. Osobą bezpośrednio odpowiedzialną za tą nieruchomość został młody człowiek stawiający pierwsze kroki w zarządzaniu nieruchomościami, ale mający szanse, w mojej ocenie stać się dobrym zarządcą. W listopadzie wystąpiła potrzeba wymiany w nieruchomości dwóch samozamykaczy przy drzwiach wejściowych. W pobliży budynku (spore osiedle) jest nawet firma, która oferuje kompleksowe usługi w tym zakresie. Otrzymali od administratora zlecenie. Kwota w sumie niewielka około 500 złotych. Po wykonaniu usługi właściciel firmy przywiózł fakturę oraz „gratyfikację” dla administratora - na poziomie 10% wartości usługi z komentarzem, że mają w firmie taki zwyczaj, że za każde zlecenie „gratyfikują” zlecającego kwotą w wysokości 10% wartości zlecenia. Młody człowiek, nie wiedząc jak ma się zachować, przyszedł po rade do mnie. Nie udzieliłem odpowiedzi wprost. Opisałem mu tylko konsekwencje różnych wariantów jego zachowań zarówno dla firmy jak i dla niego samego. Nie przyjął gratyfikacji, wykonawca już nigdy więcej nie znajdzie się w kręgu naszych współpracowników. Ale najistotniejsze jest to, że po kilku dniach jeden z mieszkańców nieruchomości przyszedł do naszego administratora z informacją, że cieszy się, że nie dał się podkupić, bo to dobrze świadczy o nim i o naszej firmie.
   Zaprezentowałem powyższą historyjkę nie po to aby się chwalić. Całe zdarzenie, na tle różnych „przekrętów” o których czytamy w prasie ma znamiona drobiażdżku. Ale czy warto byłoby ryzykować reputację swoją i firmy, w której się pracuje nawet za 500 czy 5000 złotych?
   Ja jestem przekonany, że nie. Ten który wczoraj proponował nam „dogadanie się” w zamian za zlecenie, czasem nawet drobne, jutro może okazać się mieszkańcem jakiejś nowej wspólnoty, o umowę z którą właśnie będziemy zabiegać i to on najgłośniej będzie krzyczał, że ten zarządca nie jest godny zaufania. I będzie miał rację opartą na wiedzy „z pierwszej ręki”.

Artykuł 8.
Zarządzanie nieruchomością klienta
DYPLOMOWANY ZARZĄDCA NIERUCHOMOŚCI® nie przesadza, ani wprowadza w błąd i nie zataja istotnych faktów dotyczących nieruchomości klienta ani żadnej związanej z nią transakcji. DYPLOMOWANY ZARZĄDCA NIERUCHOMOŚCI® starannie utrzymuje nieruchomość klienta i zarządza nią oraz podejmuje rozsądne wysiłki, aby ochronić ją przed dającymi się rozsądnie przewidzieć niekorzystnymi ewentualnościami i stratami.

   Komentarz do tego artykułu naszego Kodeksu zacznę od opisu zdarzenia z przed dosłownie kilku dni (początek marca). Znajoma, nie mogąc być sama na zebraniu swojej Wspólnoty, poprosiła mnie abym, w jej imieniu, wziął w nim udział. Zgodziłem się. Budynek wspólnoty to kilkadziesiąt mieszkań z przeważającym udziałem własności komunalnej. Ale osoby fizyczne mają ponad 25% udziałów. Na zebraniu, prowadzonym przez przedstawiciela firmy zarządzającej jest także reprezentant Gminy. Nie zezwala na przegłosowanie jakichkolwiek uchwał związanych z choćby najdrobniejszym wzrostem zaliczek na poczet kosztów zarządu nieruchomością wspólną. Nie pozwala podjąć uchwały ustalającej zaliczki na fundusz remontowy (nawet w rozsądnej wysokości) tłumacząc się trudną sytuacją finansową Gminy (czynsz w budynku jest prawie dwukrotnie wyższy niż dotychczasowa wysokość zaliczki). Budynek już teraz ma „odłożone” niektóre działania konserwacyjne, dekapitalizacja będzie postępować dalej i wręcz się nasilać. Zarządca mając w ręku określone instrumenty prawne (możliwość wprowadzenia, na żądanie pozostałych właścicieli, zasady głosowania - jeden właściciel - jeden głos) nie robi nic nieruchomość klienta - a wiec całej wspólnoty - „ochronić przed dającymi się rozsądnie przewidzieć niekorzystnymi ewentualnościami i stratami”. Moje pytania, które chyba powinny zastąpić komentarz, brzmią: czy ten zarządca postępuje etycznie? czy właściwie dba o interes Klienta?
   Mam nadzieję, że Szanowni Czytelnicy potrafią na postawione pytania odpowiedzieć sami. Ja tylko dodam, że zastanawiam się czasem czy takimi przypadkami postępowania nie należy zainteresować Komisji Odpowiedzialności Zawodowej. Ale to już temat na zupełnie nowy artykuł. A o dalszych zapisach Kodeksu Etyki Zawodowej osób z tytułem Certified Property Manager będzie można przeczytać na tej stronie w kolejnych numerach „Nieruchomości”

Jan Krzysztof Pięta CPM®


powrót do listy