akceptuję postanowienia
              
 

artykuł

Moje marzenie? – świadomi Klienci!

(autor: Jan Krzysztof Pięta, artykuł nr 1 / 2008)

   Przy okazji różnych noworocznych rozważań odrobinę czasu poświęciłem także naszej profesji. Zadano mi bowiem pytanie: jakimi rodzajami nieruchomości zarządza się najłatwiej, z jakimi Klientami współpracuje najchętniej? Przypuszczam, że osoba pytająca oczekiwała odpowiedzi typu:
- najłatwiej to być zarządcą dużego biurowca w dobrej lokalizacji,
- najmniej lubię współpracę z gronem współwłaścicieli rodzinnej kamienicy, z którymi wszystko trzeba uzgadniać tygodniami.
   Pytanie zostało postawione i zmusiło mnie do refleksji. Pomyślałem najpierw minutę lub dwie i już miałem odpowiedzieć, ale ugryzłem się w język. Potem przemyślałem rzecz nieco głębiej i doszedłem do następującej konkluzji: dla zarządcy nieruchomości – profesjonalisty – rodzaj (typ) zarządzanej substancji nie powinien mieć większego znaczenia. Sam zarządzam głównie „mieszkaniówką”, ale zarządzałem już „komercją”, zresztą po części robię to do dzisiaj. W portfelu zarządzanych nieruchomości miałem już także takie nietypowe jak hotel pracowniczy, basen (kryta pływalnia) czy też hala sportowa. Wydaje się, że z każdym z tych wyzwań udało mi się poradzić bez większych problemów. Podobnie zresztą jak sporej liczbie naszych Koleżanek i Kolegów. Zatem rodzaj (typ) nieruchomości, którą przyjdzie nam zarządzać, sam w sobie nie stanowi jakiegoś szczególnego wyzwania.
   Co zatem może stanowić problem?
   Moim zdaniem: brak precyzyjnego zdefiniowania, przez właściciela nieruchomości, celu jaki chciałby osiągnąć w związku z jej posiadaniem.
   Wyobraźmy sobie taką sytuację: kilku współwłaścicieli kamienicy „wynajmuje” zarządcę nieruchomości aby odpowiednio pokierował ich interesami. Na spotkaniu określają cel: „osiągać przyzwoite dochody z nieruchomości”. Po za tym „dają zarządcy wolną rękę we wszystkich sprawach dotyczących budynku i podpisują niezbędne pełnomocnictwa” . Moje pytanie brzmi – czy za rok będą zadowoleni ze świadczonych przez zarządcę usług i przedłużą z nim kontrakt na kolejny rok?
Osobiście uważam, że nie ma takiej pewności. dzisiaj nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć. Dlaczego?    Dlatego, że kryterium „przyzwoitości” dochodów z nieruchomości jest bardzo niejednoznaczne. Gdyby zostało doprecyzowane w ten sposób, że ustalono by minimalny pułap, na przykład 4 tys. zł miesięcznie z danego budynku, to zarządca jednoznacznie znałby cel, którego osiągnięcia oczekują właściciele. Powyższy przykład, z życia zresztą wzięty, chciałem wykorzystać do postawienia następującej tezy:
   Jeżeli zarządca nieruchomości wie, jakie cele, w związku z jej posiadaniem, chce osiągnąć właściciel, to jest „w połowie drogi” aby uzyskać zadowolenie Klienta. Wie bowiem dokładnie czego oczekuje Klient, jest w stanie ustalić, jakiego wkładu „sił i środków” wymagać będzie proces zarządzania, a co za tym idzie, jest w stanie właściwie oszacować wysokość swojego wynagrodzenia. Z drugiej zaś strony, jeżeli cele właściciela są nierealistyczne, czy też, na przykład, sprzeczne z prawem, to po prostu może odmówić świadczenia usługi. Nasuwa się zatem pytanie: kiedy zarządca nieruchomości może poznać jasno określone cele właściciela?
   Odpowiedź jest zaskakująco prosta – wyłącznie wówczas, gdy właściciel sam jest tych celów świadomy, ma je dokładnie przemyślane i sprecyzowane. Aby zaś taka sytuacja miała miejsce musimy mieć do czynienia z właścicielem świadomym.
   Dlatego właśnie moim marzeniem są zawsze świadomi swoich celów Klienci.

Jan Krzysztof Pięta CPM®


powrót do listy